Muzeum Wojska Polskiego
   
 
Wybierz język: Szukaj:
A  A  A facebook tripadvisor twitter youtube rss
 
 
16 lutego 2021, 12:58

80. rocznica pierwszego zrzutu „Cichociemnych” 1941-2021

Zachęcamy do lektury materiału, stworzonego przez Michała Oltona z okazji 80. rocznicy pierwszego zrzutu "Cichociemnych" do okupowanej Polski 15/16 lutego 1941 roku.

 

Za Nimi byli Inni...

80. rocznica pierwszego zrzutu „Cichociemnych” do okupowanej Polski 15/16 lutego 1941 roku

Zaczęło się jeszcze w niepodległej Polsce...

Polskie spadochroniarstwo wojskowe w dwudziestoleciu międzywojennym.

 

Pomysł stworzenia jednostek powietrznodesantowych na świecie narodził się w końcowym okresie I wojny światowej. Rozwój lotnictwa i skonstruowanie spadochronu dały żołnierzom możliwość przeniknięcia na głębokie tyły wojsk przeciwnika. Pierwsze operacje specjalne polegały przede wszystkim na wysadzaniu z lądujących samolotów lub desantowaniu przy pomocy spadochronu szpiegów, działaczy politycznych i żołnierzy mających prowadzić na tyłach wroga działania dywersyjno-wywiadowcze. Twórcą idei pierwszych zorganizowanych działań wojsk powietrznodesantowych był jednak dowódca amerykańskiego lotnictwa we Francji gen. William „Billy” Mitchell. Na początku października 1918 roku zaproponował on dowódcy Sił Ekspedycyjnych Stanów Zjednoczonych w Europie, gen. Johnowi Josephowi Pershingowi, aby oddał mu do dyspozycji jedną dywizję piechoty, którą zamierzał przeszkolić spadochronowo i desantować na tyły wojsk niemieckich (w rejonie Ypres w Belgii). Nowatorskie pomysły gen. Mitchella z powodu braku odpowiednich środków transportowych i logistycznych oraz zakończenia działań wojennych w listopadzie 1918 roku nie zostały jednak zrealizowane.

Początki polskiego spadochroniarstwa wojskowego sięgają lat dwudziestych XX wieku. Wówczas to, w 1925 roku, w Instytucie Badań Technicznych Lotnictwa w Warszawie rozpoczęły się systematyczne próby różnych typów zagranicznych spadochronów, zakończone ostatecznie wybraniem spadochronu firmy Irvin Air Chutes Corporation (od nazwiska amerykańskiego konstruktora Lesliego Irvina). W związku z tym Departament Lotnictwa Ministerstwa Spraw Wojskowych zorganizował w grudniu 1927 roku w Warszawie specjalny kurs instruktorski w celu zapoznania się ze spadochronem tego typu. Uczestnicy tego kursu po odbyciu zajęć teoretycznych wykonywali skoki spadochronowe metodą tzw. zrywu ze skrzydła ciężkiego samolotu bombowego typu Farman F-68BN4 „Goliath” produkcji francuskiej. Skoki te wykonywano pod okiem doświadczonego amerykańskiego skoczka spadochronowego Lymana H. Forda. Później uczestniczył on również w skokach spadochronowych z wolnym otwarciem na lotniskach w Dęblinie, Lidzie, Lwowie i Poznaniu.

W dniu 1 kwietnia 1929 roku w Legionowie pod Warszawą uruchomiono Wojskową Wytwórnię Spadochronów, w której rozpoczęto, na licencji amerykańskiej, produkcję spadochronu „Irvin” (nazwanego „Polskim Irvinem”). Produkcja ta odbywała się pod kierownictwem ówczesnego kpt. inż. Stanisława Mazurka. Na początku spadochronów „Irvin” produkowano około 300 sztuk rocznie, w latach 1935–1937 600, a w 1938 i 1939 roku około 1000. Pod koniec lat dwudziestych XX wieku spadochron został przyjęty również jako obowiązkowy sprzęt ratunkowy w polskim lotnictwie wojskowym. W 1926 roku jeden z pilotów 3. Pułku Lotniczego wskutek uszkodzenia statecznika samolotu SPAD zmuszony został do wyskoczenia na spadochronie z wysokości około 4000 m. Prawdopodobnie był to pierwszy w Polsce skok ratowniczy z tak dużej wysokości.

W latach trzydziestych XX w. w Polsce zaczęto interesować się spadochroniarstwem przede wszystkim pod kątem czysto sportowym. W 1935 roku Zarząd Główny Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej (LOPP) postanowił przystąpić do odpowiedniego zorganizowania i popularyzacji sportu na terenie Wystawy Przemysłu Metalurgicznego i Elektronicznego zbudowano pierwszą w Polsce wieżę spadochronową, którą później przeniesiono na ulicę Czerniakowską. Do wybuchu II wojny światowej na terenie Polski znajdowało się 17 wież, które były ulokowane w: Warszawie (2), Bydgoszczy, Kielcach, Grudziądzu, Ostrowi Mazowieckiej, Bielsku, Katowicach, Kowlu, Lublinie, Lwowie, Równym, Łodzi, Toruniu, Poznaniu, Radomiu i Zamościu. Wieże te miały od 20 m wysokości (w Warszawie, Radomiu, Równem, Lwowie, Zamościu, Kowlu, Lublinie, Toruniu, Ostrowi Mazowieckiej, Kielcach i Grudziądzu), 40 m (w Bydgoszczy, Łodzi, Poznaniu i Bielsku) do 50 m (Katowicach). Ich konstruktorem był inż. Jerzy Koziołek.  

Siłą rzeczy masowy rozwój spadochroniarstwa sportowego w Polsce zwrócił również uwagę pewnych kół wojskowych na możliwość wykorzystania spadochronu i lotnictwa transportowego, jako podstawowego środka szybkiego przerzutu własnych wojsk (w zależności od stopnia posiadanych odpowiednich środków logistycznych). Pierwsze eksperymentalne szkolenie wojskowe o charakterze spadochronowym odbyło się w 1936 roku w Szkole Podchorążych Piechoty w Ostrowi Mazowieckiej, podczas którego wykorzystano wybudowaną tam wieżę spadochronową. Z kolei 23 września tego roku wykonano w Legionowie pod kierownictwem mjr. inż. Mazurka pierwsze skoki z balonu na uwięzi.

W tym samym czasie na główny wojskowy ośrodek spadochronowy w Polsce zaczął wyrastać 2. Batalion Balonowy, znajdujący się w Jabłonnie pod Warszawą. W dniu 5 września 1937 roku na polach podwarszawskiej miejscowości Wieliszew k/ Legionowa zorganizowano grupowy desant spadochronowy w wykonaniu 60 skoczków (z LOPP-u) z samolotów Fokker F.VIIB-3M. Pokaz ten był jednocześnie inauguracją pierwszego w Polsce wojskowego kursu spadochronowego dla wybranych absolwentów szkół podchorążych rożnych rodzajów broni. Szkolenie, które organizowano w Legionowie na bazie 2. Batalionu Balonowego i Wojskowej Wytwórni Spadochronów przeprowadzono pod kątem składania spadochronu, techniki skoków z balonu na uwięzi, wieży spadochronowej oraz samolotu. Każdy z uczestników tego kursu musiał oddać minimum 15 skoków z wieży spadochronowej i po jednym skoku z balonu i z samolotu. Zajęcia te miały jednak charakter czysto zapoznawczy.

W okresie od 20 kwietnia do 10 maja 1938 roku w Warszawie przeprowadzono pod kierownictwem mjr. pil. Eugeniusza Wyrwickiego kurs doskonalący dla instruktorów spadochronowych pierwszej kategorii. Na kursie tym wykonano skoki z opóźnieniem do 15 s, skoki markujące wodowanie oraz skoki z krótkim karabinem.

W sierpniu 1938 roku przeprowadzono w Warszawie kurs spadochronowy połączony już z elementami dywersji. Uczestnicy tego kursu wzięli udział w zajęciach teoretycznych związanych z taktyką działań i zadań wojsk powietrznodesantowych. Skoki spadochronowe wykonywali oni pojedynczo i grupowo zarówno z ekwipunkiem bojowym, jak i bez, z samolotów typu Fokker F.VIIB i RWD 8. Przeszkolona w ten sposób 25-osobowa grupa oficerów (w tym dowódca, drużyna saperska, drużyna piechoty, sekcja łączności, lekarz i pracownik Oddziału II Sztabu Generalnego) jeszcze tego samego roku wzięła udział w jesiennych manewrach na Wołyniu. Spadochroniarze, wyposażeni w jeden rkm, kilka karabinów, pistolety, petardy (imitujące materiały wybuchowe), radiostację i aparat do podsłuchu telefonicznego, skoczyli z wysokości 200 m. Zadanie desantu polegało na „zniszczeniu” za pomocą petard niektórych mostów, wiaduktów, odcinków torów kolejowych i linii telefonicznych. Ćwiczenia te zakończyły się pełnym sukcesem, a po ich analizie zalecano wyposażenie spadochroniarzy między innymi w pistolety maszynowe typu Thompson, noże, granaty ręczne oraz wprowadzenie do szkolenia elementów „cichego” likwidowania przeciwników i osób postronnych napotkanych podczas wykonywania zadań bojowych, wykorzystanie spadochronów o większej nośności i prędkości opadania oraz maskujących ubiorów.

W latach 1936–1939 wyszkolono wielu cywilnych i wojskowych instruktorów spadochronowych, przeprowadzono liczne kursy teoretyczne i praktyczne oraz wykonano dużą liczbę skoków pokazowych w Polsce i zagranicą (np. w Holandii, w Luksemburgu, na Łotwie i Węgrzech). Opracowano i wprowadzono oryginalną polską metodę szkolenia spadochronowego (polegającą między innymi na korzystaniu ze specjalnych wież spadochronowych). Metodę tę Polacy zaczęli później z powodzeniem wykorzystywać podczas II wojny światowej w angielskim ośrodku spadochronowym w Ringway koło Manchesteru.

W maju 1939 roku w Bydgoszczy utworzono Wojskowy Ośrodek Spadochronowy, którego komendantem został mjr pil. Władysław Tuchułka, a instruktorami spadochronowymi członkowie LOPP-u: Antoni Grabowski i Feliks Zacharski. Jednym z instruktorów wyszkolenia spadochronowego był również późniejszy komendant Polskiej Szkoły Spadochronowej w Ringway w Wielkiej Brytanii z okresu II wojny światowej. – por. Jerzy Górecki. Miesiąc później w ośrodku rozpoczął się pierwszy dwumiesięczny kurs dla 40 oficerów i 40 podoficerów zawodowych, powołanych po ukończeniu wcześniejszych kursów LOPP-u, traktowanych jako podstawowe. Szczególny nacisk położono na zaprawę fizyczną i perfekcyjne opanowanie kolejnych wariantów skoku spadochronowego. Uczono również podstaw technik dywersji, czyli umiejętnego posługiwania się różnego rodzaju ładunkami wybuchowymi, „cichego” zabijania przeciwnika, przeżycia w trudnych warunkach terenowych (tzw. „bytowania”). Do końca lutego 1940 roku planowano ukończyć organizowanie pierwszego w dziejach Wojska Polskiego batalionu powietrznodesantowego.

W ostatnich dniach sierpnia 1939 roku Wojskowy Ośrodek Spadochronowy otrzymał rozkaz przeniesienia na lotnisko Małaszewicze k. Brześcia nad Bugiem z zadaniem zorganizowania działań specjalnych na terenie Prus Wschodnich. Rozkazu tego nie udało się jednak wykonać. W dniu 1 września 1939 roku o godzinie 5.30 lotnictwo niemieckie zbombardowało lotnisko w Małaszewiczach i poważnie uszkodziło Fokkery, które miały przetransportować i zrzucić polskich spadochroniarzy na terytorium Niemiec. Jednocześnie pozostała część ośrodka spadochronowego poruszająca się transportem kolejowym została zbombardowana i utknęła pod Inowrocławiem.

 

 

CICHOCIEMNI

 

 

Klęska w wojnie obronnej we wrześniu 1939 roku z Niemcami i agresja na wschodnie terytorium II Rzeczpospolitej dokonana przez Związek Sowiecki nie złamały ducha oporu Polaków. Wręcz przeciwnie, ledwie tylko umilkły echa ostatnich strzałów żołnierzy Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie” gen. Franciszka Kleberga, podczas końcowych regularnych działań zbrojnych z Niemcami pod Kockiem, na początku października 1939 roku, zaczęły samorzutnie powstawać dziesiątki różnych tajnych i konspiracyjnych organizacji wojskowych. Największą z nich była utworzona przez gen. Michała Tokarzewskiego Służba Zwycięstwu Polski (SZP), która w dniu 13 listopada 1939 roku została rozwiązana i wcielona do Związku Walki Zbrojnej (ZWZ). Komendantem Głównym tej organizacji został gen. Kazimierz Sosnkowski. We Francji jesienią 1939 roku rząd premiera gen. Władysława Sikorskiego (pełniącego jednocześnie funkcję Naczelnego Wodza) rozpoczął formowanie Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie (1939–1947).

Twórcami i ojcami powstania idei „Cichociemnych” byli dwaj saperzy, oficerowie Wojska Polskiego i przyjaciele ze szkoły Korpusu Kadetów nr 2 w Modlinie: kpt. Maciej Kalenkiewicz oraz kpt. Jan Górski, którzy po klęsce wrześniowej znaleźli się w grudniu 1939 roku we Francji. W trakcie swojego kilkumiesięcznego pobytu w tym kraju opracowali kilka memoriałów, projektów i wstępnych koncepcji zorganizowania specjalnej lotniczej eskadry łącznikowej z okupowanym krajem i utworzenia oddziałów desantowych składających się z ludzi wszechstronnie przeszkolonych w zakresie taktyki dywersyjno-sabotażowej, operacyjnej, wywiadowczej i łączności (nawiązywanej za pomocą licznych radiostacji nadawczo-odbiorczych) zrzucanych z samolotów transportowych na spadochronach pod osłoną nocy do Polski i mających na celu wesprzeć konspiracyjne organizacje niepodległościowe działające w okupowanym kraju. Sam kpt. Kalenkiewicz miał już zresztą na koncie pewne bojowe, dywersyjne i konspiracyjne doświadczenia zdobyte podczas swojej kilkumiesięcznej służby w Oddziale Wydzielonym Wojska Polskiego dowodzonym przez legendarnego mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala”, gdzie pełnił funkcję zastępcy dowódcy.

Memoriały i opracowania kpt. Kalenkiewicza i kpt. Górskiego zostały przedstawione w Paryżu gen. Kazimierzowi Sosnkowskiemu. Na przeszkodzie realizacji wszystkich tych śmiałych i słusznych koncepcji stanęła klęska Francji w wojnie z Niemcami i podpisanie przez Francuzów układu o zawieszeniu broni w czerwcu 1940 roku. Po zakończeniu działań wojennych Francji z Niemcami kpt. Kalenkiewiczowi i kpt. Górskiemu udało się przedostać do Wielkiej Brytanii, gdzie rozpoczęli pracę w Wydziale Specjalnym Oddziału III (operacyjnym) Naczelnego Wodza w Londynie. Wydział ten rozpoczął między innymi zbierać i gromadzić wszelkie dostępne informacje i materiały na temat funkcjonowania i organizowania jednostek powietrznodesantowych, ze szczególnym uwzględnieniem możliwości ich praktycznego użycia i wykorzystania dla wsparcia ewentualnego zbrojnego powstania w Polsce.

W dniu 29 czerwca 1940 roku w Wielkiej Brytanii został utworzony przy Sztabie Naczelnego Wodza, jako jego Oddział VI – Samodzielny Wydział Krajowy, przemianowany w dniu 8 lipca 1940 roku rozkazem Naczelnego Wodza na Oddział Specjalny (powszechnie jednak używano popularnej nazwy Oddział VI), który zajmował się współpracą z okupowanym krajem. Oddział ten był później traktowany jako część składowa Armii Krajowej, a jego pracownicy składali przysięgę zgodnie ze słowami Roty Armii Krajowej. Pierwszym szefem Oddziału VI został płk Józef Smoleński, a później ppłk Tadeusz Rudnicki, ppłk dypl. Michał Protasewicz i ppłk dypl. Marian Utnik.

W skład Oddziału VI wchodziły również następujące wydziały i referaty: Wydział Specjalny, Wydział Łączności, Wydział Łączności Lądowej, Wydział Wyszkoleniowy, Wydział Finansowy, Wydział Personalno-Organizacyjny, Wydział Szyfrów, Wydział Operacyjny oraz Samodzielny Referat Propagandowo-Informacyjny. Najważniejszą komórką Oddziału VI był Wydział Specjalny odpowiedzialny za całokształt spraw związanych z lotniczymi operacjami przerzutowymi oraz pozyskiwaniem i kompletowaniem odpowiedniego uzbrojenia, wyposażenia i niezbędnego sprzętu zrzucanego później do okupowanej Polski, którego szefem został mjr dypl. Jan Jaźwiński (ps. „Grzymała” i „Sopja”), a jego zastępcą mianowano kpt. Jana Podoskiego.

 W latach 1940–1944 Oddział VI z niewielkiej komórki liczącej dziewięciu oficerów i czterech pracowników cywilnych rozwinął się w swoim szczytowym momencie do stanu 42 oficerów i 11 urzędników. Dodatkowo Oddział VI Naczelnego Wodza dysponował w terenie: Główną Bazą Przerzutową, stacjami wyczekiwania dla skoczków mających w niedalekiej przyszłości zostać zrzuconych do okupowanej Polski, odpowiednimi komórkami organizującymi system podstawowego kursu oraz rozszerzonego i specjalistycznego szkolenia, bazami i placówkami łączności lądowej.

W Wielkiej Brytanii, która po klęsce swojego największego europejskiego sojusznika stała się w obecnej sytuacji geopolitycznej jedynym silnym punktem oporu przeciwko niemieckiej ekspansji w Europie, pomysły i koncepcje obu polskich oficerów trafiły na podatny grunt. Brytyjski premier Winston Churchill, zdając sobie doskonale sprawę z tego, że następnym celem inwazji Hitlera będzie jego ojczyzna, postanowił za wszelką cenę temu przeciwdziałać. W tym celu w dniu 16 lipca 1940 roku powołał tajną brytyjską agencję rządową – Zarząd (Kierownictwo) Operacji Specjalnych (w jęz. ang. Special Operations Executive, w skrócie SOE), która była odpowiedzialna między innymi za prowadzenie wszelkich działań nieregularnych, specjalnych i dywersyjno-sabotażowych, zamachów i zabójstw osób zajmujących wysokie miejsca w hierarchii aparatu bezpieczeństwa i wojska przeciwnika, koordynację działań politycznych, propagandowych wymierzonych bezpośrednio w Niemców i ich sojuszników oraz wspieranie ruchów oporu, organizacji konspiracyjnych i walk partyzanckich na terenach okupowanej przez państwa Osi Europy, Bliskiego i Dalekiego Wschodu. Dokładny zakres jej działań określała tzw. Karta SOE uchwalona przez brytyjski Gabinet Wojenny w dniu 22 lipca 1940 roku (do dzisiejszego dnia dokument ten pozostaje utajniony). Bezpośredni nadzór nad SOE sprawował minister wojny ekonomicznej dr Hugh Dalton. Pod koniec II wojny światowej w strukturach i na rzecz SOE pracowało około 13 tys. osób, z czego 9 tys. stanowili wojskowi. 7,5 tys. osób pracowało w różnych tajnych ośrodkach w Wielkiej Brytanii, 4 tys. w Kairze, a 1,3 tys. na Środkowym Wschodzie.

W zamyśle Churchilla Zarząd (Kierownictwo) Operacji Specjalnych poprzez te wszystkie niekonwencjonalne i specjalne działania miał przede wszystkim spowodować osłabienie potencjału militarnego, bojowego, ekonomicznego i gospodarczego Niemiec oraz obniżenie komfortu poczucia bezpieczeństwa ich obywateli. Minister Dalton i pełniący wtedy funkcję dyrektora ds. operacji, życzliwie nastawiony do Polaków i Polski, brygadier Colin Mc Gubbins (późniejszy drugi szef SOE) otrzymali od niego jasne i konkretne zadanie: „Nakazuje wam podpalić Europę”. Dlatego też brytyjskie władze polityczne i wojskowe z dużą życzliwością i pomocą podchodziły do wszelkich planów i pomysłów, których realizacja pokrywała się z głównymi zadaniami i celami wyznaczonymi SOE przez Winstona Churchilla. Od 1942 roku Brytyjczycy zaangażowali się idee organizowania na terenach okupowanych przez Niemców i ich sojuszników zakonspirowanych armii podziemnych i zgrupowań partyzanckich.

Wkrótce Oddział VI Sztabu Naczelnego Wodza wraz ze swoim Wydziałem Specjalnym nawiązał współpracę z SOE, którego pion operacyjny składał się przeważnie z poszczególnych sekcji krajowych łączonych w bloki. W sumie w Europie SOE miała 15 sekcji. Z racji swojego położenia geograficznego Polska wchodziła w skład bloku wschodnioeuropejskiego, a na czele polskiej sekcji SOE stanął władający biegle językiem polskim kpt. (późniejszy płk) Harold Perkins. W przeciwieństwie do innych sekcji SOE tylko Polacy mieli prawo i przywilej swobodnego doboru emisariuszy, kurierów i skoczków spadochronowych oraz posiadali własne szyfry i ośrodki łączności w postaci niezależnej sieci radiowej, własnej służby ekspedycji (Wydział Specjalny) i odbioru zrzutów (komórka odbiorcza Oddziału V Komendy Głównej ZWZ-AK o kryptonimie „Syrena”). Brytyjczycy nie nadzorowali działalności kurierów, emisariuszy i skoczków spadochronowych starannie wybranych przez ludzi z Oddziału VI Sztabu Naczelnego Wodza (z żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie), ani nie znali nawet ich pseudonimów. Za pośrednictwem SOE Polacy zaczęli przede wszystkim otrzymywać pomoc finansową, techniczną, kadrową, materialną w postaci dostaw sprzętu wojskowego dla konspiracyjnych organizacji niepodległościowych działających w okupowanej Polsce (głównie Związku Walki Zbrojnej, przekształconego w lutym 1942 roku w Armię Krajową) i ochotników szkolących się w specjalnych ośrodkach treningowych, tzw. STS (w  jęz. ang. Secret Training Station).

Raporty i opracowania kpt. Kalenkiewicza i kpt. Górskiego stały się teraz kluczowym punktem wyjścia w tworzeniu i organizacji własnych polskich oddziałów spadochronowych w Wielkiej Brytanii. We wrześniu 1940 roku w Inverlochy Castle pod Fort William w zachodniej Szkocji SOE zorganizowało pierwszy czterotygodniowy kurs dywersyjny dla Polaków, na który przybyli przede wszystkim oficerowie 4. Brygady Kadrowej Strzelców ówczesnego płk dypl. Stanisława Sosabowskiego (przekształconej później w 1. Samodzielną Brygadę Spadochronową). Część z nich wybrała potem służbę w szeregach „Cichociemnych”.

Sama nazwa „Cichociemni” przyjęła się w środowisku żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie w Wielkiej Brytanii. Miała ona nawiązywać do specyfiki działań ochotników służących w tej niezwykłej w dziejach WP „formacji” – w ciszy i ciemnościach. Ponadto nazwa ta wiązała się również z udziałem starannie wyselekcjonowanych żołnierzy z różnych jednostek Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie w Wielkiej Brytanii w tajemniczych i nie zrozumiałych dla większości ich kolegów kursach i szkoleniach. Po zakończeniu tych kursów niektóre osoby biorące w nich udział „cicho” i w niejasnych („ciemnych”) okolicznościach już nigdy więcej nie wracały do swoich macierzystych formacji.

W październiku 1940 roku do brytyjskiego ośrodka szkolenia spadochronowego w Ringway koło Manchesteru przyjęto pierwszą 12-osobową grupę Polaków, która rozpoczęła szkolenie spadochronowe, a w styczniu 1941 roku w Briggens pod Londynem otwarto kurs walki konspiracyjnej dla „Cichociemnych”. Później utworzono jeszcze kilka innych tajnych ośrodków brytyjsko-polskich (bazy STS), gdzie żołnierze przechodzili różne zasadnicze kursy podstawowe (trwające od kilku tygodni do nawet kilku miesięcy). Kursy te składały się między innymi ze szkolenia spadochronowego, oryginalnej techniki walki wręcz (połączonej kombinacji japońskiej sztuki walki jū-jutsu i judo z boksem), nauki zabijania kantem gołej ręki, umiejętnego wybijania szyby głową i wyskakiwania z piętra (mając np. związane lub skute z tyłu ręce) i z szybko pędzącego pociągu, szybkiego wyciągania broni krótkiej i celnego z niej strzelania oburącz (co stanowiło wtedy ewenement i nowatorską technikę strzelecką), celnego strzelania z pistoletów maszynowych z różnych pozycji, skutecznego posługiwania się nożem i obezwładniania przeciwnika za pomocą gumowej pałki. Uczono także otwierania wytrychem przeróżnych zamków i sejfów, ekstremalnej i brawurowej jazdy samochodem i motocyklem, walki w mieście (ćwiczono i trenowano na gruzach bombardowanych dzielnic Londynu), przetrwania i bytowania w ciężkich warunkach terenowych i atmosferycznych w czasie tzw. kursu korzonkowego (odbywanego najczęściej w odludnych i górskich terenach Szkocji) oraz zapoznawano kursantów z realiami niebezpiecznego życia codziennego w okupowanym kraju podczas tzw. kursu odprawowego.

Oprócz tego niektórzy „Cichociemni” w zależności od swoich osobistych, psychicznych i fizycznych predyspozycji przechodzili również dodatkowe specjalistyczne szkolenia, których profile były uzależnione głównie od charakteru zadań, jakie mieli w przyszłości wykonywać w okupowanej Polsce (np. kursy dla łącznościowców, fałszerzy dokumentów i banknotów Banku Emisyjnego w Polsce emitowanych przez Niemców na terenie Generalnego Gubernatorstwa, oficerów operacyjnych, sztabowych, wywiadu lotniczego i morskiego). Dzięki temu stanowili oni później doskonale wykształconą kadrę dowódczą i instruktorską Armii Krajowej. Selekcja do „Cichociemnych” była jednak ciężka i wymagała od kandydatów i kandydatek niezwykłej kondycji fizycznej i odporności psychicznej. Selekcję do „Cichociemnych” można między innymi porównać z selekcją do jednostki specjalnej „GROM”. Z 2413 osób zaledwie 606 zdołało ukończyć podstawowe szkolenie. Z tej liczby ostatecznie do lotu bojowego zakwalifikowano 579 osób.

Równolegle do rekrutacji spadochroniarzy i instruktorów formowano dywizjony lotnicze przeznaczone wyłącznie do operacji prowadzonych przez SOE. Początkowo loty do Polski prowadziła brytyjska 1419. Eskadra do Zadań Specjalnych (Special Duty Flight), która została sformowana na lotnisku w Newmarket w sierpniu 1940 roku. Później jednak obowiązki te przejął 138. Dywizjon do Zadań Specjalnych RAF, który powstał na tym samym lotnisku. W skład tego dywizjonu weszła również polska Eskadra „C” (sformowana z załóg rozwiązanego 301. Dywizjonu Bombowego „Ziemi Pomorskiej”). Na jesieni 1943 roku polska eskadra została wyłączona ze składu 138. Dywizjonu i przemianowana na 1586. Eskadrę do Zadań Specjalnych, przyporządkowaną 334. Skrzydłu do Zadań Specjalnych. W grudniu 1943 roku polską eskadrę przeniesiono najpierw na lotnisko Sidi Amor w Tunisie, a później na włoskie lotnisko Campo Casale w Brindisi. Z tego lotniska polscy piloci prowadzili loty z „Cichociemnymi” do końca 1944 roku. W sumie SOE dysponowała sześcioma specjalnymi eskadrami lotniczymi przeznaczonymi do operacji powietrznych.

 

 

Operacja „Adolphus” (15/16 luty 1941 roku)

 

Pierwszy zrzut „Cichociemnych” do Polski pierwotnie zaplanowano jeszcze w listopadzie 1940 roku. Termin ten jednak szybko przesunięto na dzień 20 grudnia tego roku. Zrzutu polskich spadochroniarzy miano dokonać za pomocą dwusilnikowego samolotu bombowego typu Armstrong Whitworth Whitley Mk V w rejonie miejscowości Włoszczowa. Z powodu ogólnej długości trasy przelotu, przekraczającej o ponad 100 km dopuszczalny i maksymalny zasięg samolotu, jego pilot na godzinę przed wylotem odmówił jednak startu. Termin rozpoczęcia operacji przeniesiono na styczeń 1941 roku. Do tego momentu zamierzano w tym samolocie zamontować dodatkowe zbiorniki na paliwo, niezbędne do wykonania przelotu do Polski i bezpiecznego powrotu do Wielkiej Brytanii.

W dniu 15 lutego 1941 roku o godz. 18.20 wystartował brytyjski samolot bombowy Armstrong Whitworth Whitley Mk V Z-6473 dowodzony i pilotowany przez angielskiego pilota Flight Lieutenanta (kpt.) Francisa Keasta z 1419. Eskadry RAF-u, który w ramach operacji lotniczej pod kryptonimem „Adolphus” miał dokonać pierwszego zrzutu „Cichociemnych” oraz zaopatrzenia (w postaci czterech zasobników zawierających radiostację, sprzęt świetlno-sygnalizacyjny, broń i materiały wybuchowe) do okupowanej Polski.

Na pokładzie tego samolotu znajdowało się dwóch „Cichociemnych”: mjr Stanisław Krzymowski ps. „Kostka” (1899–1969) i rtm. Józef Zabielski ps. „Żbik” (1902–1981) oraz kurier polityczny i przedstawiciel Ministerstwa Spraw Wewnętrznych – bomb. Czesław Raczkowski ps.„Orkan” i „Włodek” (1917–1994). Ponadto oprócz F/L F. Keasta załogę brytyjskiego samolotu stanowili: Flight Officer (por.) Baker (pilot), Pilot Officer (ppor.) Mc Murdie (nawigator), Sgt (sierż.) D.W. Davis (radiotelegrafista), Sgt (sierż.) D.H. Bernard (strzelec pokładowy) i Cpl. (kpr.) A. Cameron (dispatcher). Operacja „Adolphus” była jednocześnie pierwszą akcją bojową SOE na kontynencie europejskim.

Trasę, która była lotem próbnym zaplanowano w najkrótszy możliwy sposób, tak, aby przebiegała ona najpierw nad wybrzeżem Holandii, na południe od Berlina, dalej nad Wrocławiem, a następnie nad Częstochową i do rejonu Włoszczowej. Sam zrzut Polaków i zasobników miał zostać dokonany na placówkę odbiorczą znajdującą się ok. 7,5 km na południe od Włoszczowej i oddaloną o 2,4 km na zachód od najbliższej miejscowości Kobyla Wieś. Jednakże na skutek pomyłki nawigacyjnej i po błędnym uznaniu przez załogę jakiś migocących świateł za sygnały oddawane z placówki odbiorczej brytyjski samolot zboczył z kursu i zamiast w rejonie Włoszczowej zrzucił skoczków i zasobniki o godzinie 00.30 w okolicy wsi Dębowiec (oddalonej od celu pierwotnego lądowania o 138 km), znajdującej się ok. 6 km na północny wschód od stacji kolejowej Skoczów i leżącej na terenie przyłączonym do III Rzeszy Niemieckiej. Po dokonaniu zrzutu brytyjska załoga po 11 godzinach i 45 minutach lotu z minimalnym zapasem paliwa (ok. 50 l) w baku, wystarczającym zaledwie na 10–15 minut lotu, cało i bezpiecznie wróciła do Anglii i zameldowała o desantowaniu spadochroniarzy i ładunku na dziko w rejonie Słomniki-Proszowice, znajdującym się 24 km. na północny wschód od Krakowa. Niestety dwa dni później brytyjska załoga biorąca udział w operacji „Adolpus” została zestrzelona podczas wykonywania kolejnej akcji bojowej SOE na kontynent europejski i dostała się do niemieckiej niewoli.

W trakcie lądowania na skutej mrozem ziemi okazało się, że rtm. Zabielski uszkodził sobie staw skokowy i śródstopie. Na skutek zrzutu z dużej wysokości oraz zbyt dużych odstępów czasu pomiędzy poszczególnymi skokami nie odnaleźli się oni na zrzutowisku w komplecie. Mjr Krzymowski przedostał się do Warszawy samotnie, natomiast rtm. Zabielski i bomb. Raczkowski po ukryciu dokumentów i pieniędzy dla Delegatury Rządu, wspólnie wynajęli w Dębowcu furmankę, by dotrzeć do Skoczowa, skąd pociągiem udali się do Bielska Białej. Tam rozdzielili się i każdy na własną rękę próbował przedostać się do Generalnego Gubernatorstwa.

Dla Czesława Raczkowskiego nielegalna próba przekroczenia granicy skończyła się w dniu 19 lutego 1941 roku złapaniem i trzymiesięcznym aresztem w Wadowicach. Na szczęście dla niego wyuczona na pamięć legenda i fałszywa tożsamość spowodowały, że Niemcy uwierzyli w to, że jest on tylko zwykłym przemytnikiem. W więzieniu nawiązał kontakt ze Stanisławem Mierzwą, członkiem Stronnictwa Ludowego należącym do Batalionów Chłopskich i został wykupiony z więzienia (za cenę 210 marek grzywny). Następnie został przerzucony przez zieloną granicę do Generalnego Gubernatorstwa i udało mu się, podobnie jak obu „Cichociemnym”, dotrzeć do Warszawy. W ręce Niemców wpadł jednak cały zrzucony na dziko w rejonie Dębowca ładunek.

Operacja „Adolphus” była pierwszym zrzutem „Cichociemnych” do okupowanej Polski oraz pierwszą akcją bojową SOE na kontynencie europejskim. Wynikało to zapewne z tego faktu, że Polacy byli pierwszą grupą współpracującą z SOE, która w miarę krótkiego czasu swoim poziomem wyszkolenia przewyższyła pozostałe sekcje krajowe, wchodzące w skład tej tajnej brytyjskiej agencji rządowej. Na podstawie przebiegu tej akcji bojowej oraz innych późniejszych lotniczych operacji lotniczych do kraju, wykonanych od lutego 1941 do kwietnia 1942 roku (w sumie 9 lotów bojowych i 40 zrzuconych „Cichociemnych” oraz 8 kurierów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych), liczni oficerowie operacyjni, instruktorzy i różni analitycy VI Oddziału Sztabu Naczelnego (w szczególności Wydziału Specjalnego) i SOE dokonali ich szczegółowych analiz w celu wyeliminowania popełnionych wcześniej błędów oraz uniknięcia kolejnych pomyłek i niedociągnięć. Najdrobniejszy błąd i pomyłka ludzka lub nawet zwykłe niewielkie niedopatrzenie mogło zakończyć się tragicznie dla wszystkich osób biorących udział w następnych operacjach bojowych.

Na podstawie tych pierwszych doświadczeń załogi lotnicze mogły odpowiednio zaplanować trasy przerzutowe i sposoby skutecznego i bezpiecznego nalotu. Samoloty startowały z baz w Wielkiej Brytanii i leciały do placówek odbiorczych znajdujących się w dwóch rejonach: okolicach Warszawy i na Kielecczyźnie. Ponieważ brytyjskie naloty na Niemcy spowodowały automatycznie wzmocnienie niemieckiej obrony przeciwlotniczej, zarówno tej na ziemi, jak i na niebie, zaistniała niezbędna konieczność zmiany trasy lotniczej do Polski. Od tego momentu samoloty ze skoczkami i pomocą dla ZWZ-AK przelatywały okrężną drogą nad Danią (później również nad terytorium Szwecji), co znacznie wydłużało trasę przelotu i powrotu załóg do Anglii (o ponad 3200 km). W tej sytuacji samolot bombowy Armstrong Whitworth Whitley Mk V został zastąpiony nowocześniejszym samolotem, o lepszych osiągnięciach i parametrach technicznych, czterosilnikową maszyną typu Handley Page Halifax Mk II z dodatkowymi zbiornikami paliwa zwiększającymi jej zasięg o 3500 km. Po wkroczeniu aliantów na tereny południowych Włoch w lecie 1943 roku trasy przelotów do Polski dzieliły się na: północne (biegnące z lotniska w Norwick w Wielkiej Brytanii przez Danię i Szwecję i tereny północnej Polski) i południowe (trzy trasy z lotniska Brindisi, biegnące nad terytoriami Jugosławii i Węgier).

Z kolei komórka odbiorcza Oddziału V Komendy Głównej ZWZ-AK o kryptonimie „Syrena” miała możliwość ulepszenia systemu odbioru skoczków spadochronowych i zrzutów sprzętu wojskowego oraz organizacji placówek odbiorczych i łączności radiowej. Ponieważ zrzuty wykonywane na dziko wiązały się przeważnie z utratą wszystkich zasobników z cenną dla podziemia niepodległościowego zawartością, a skoczkowie nie mogli liczyć od razu po wylądowaniu na pomoc i musieli sobie radzić sami (co też wiązało się z dużym ryzykiem złapania przez Niemców i dekonspiracji), postanowiono je wyeliminować poprzez organizację licznych sieci placówek odbiorczych. To właśnie Polacy, jako jedni z pierwszych zastosowali placówki odbiorcze przy zrzutach dywersyjnych i zaopatrzeniowych (w sumie zorganizowano ich ok. 700 ). Z polskich doświadczeń korzystali później oficerowie i pracownicy SOE przy organizacji innych tego typu operacji w różnych okupowanych przez Niemców i ich sojuszników krajach.

Natomiast dla osób odpowiedzialnych w bazie przerzutowej za końcową logistykę i kompletowanie zasobników zrzutowych doświadczenia te również okazały się cenne pod względem prawidłowego i praktycznego dobierania, kompletowania i odpowiedniego pakowania i prawidłowego zabezpieczenia różnego rodzaju uzbrojenia, wyposażenia, środków finansowych (głównie w dolarach i złotych monetach) i innych materiałów wojennych niezbędnych dla funkcjonowania ZWZ-AK w okupowanym kraju.

Ogółem do okupowanej Polski wysłano najpierw z Wielkiej Brytanii, a od 1944 roku z Włoch z bazy w Brindisi 316 „Cichociemnych” (w tym jedną kobietę Elżbietę Zawacką, ps. „Zo”) oraz jednego Węgra ps. „Hun” wyszkolonego przez Oddział VI Naczelnego Wodza. Ostatnim oficjalnym „Cichociemnym” zrzuconym do kraju był kpt. Antoni Pośpieszalski, ps. „Łuk” (1912–2008), którego przydzielono jako oficera łącznikowego i radiotelegrafistę do brytyjskiej misji wojskowej desantowanej wraz z nim (w ramach operacji lotniczej „Freston”) w nocy z 26 na 27 grudnia 1944 roku na placówkę odbiorczą „Ogórek”. Dowódcą samolotu był kpt. naw. Romana Chmiela, a za sterami I pilota siedział kpt. pil. Edmund Ladro. Ponadto na terytorium Francji, Jugosławii, Albanii, Grecji i Włoch zrzucono łącznie 46 polskich spadochroniarzy. Oprócz tego do kraju zrzucono 29 kurierów politycznych (por. Tadeusz Chciuk, ps. „Celt”, „Marek Celt” lub „Sulima”, skakał dwukrotnie).

Spośród wszystkich 316 „Cichociemnych” desantowych do kraju 37 z nich miało już za sobą aktywny udział i doświadczenie w walce o niepodległość Polski w latach 1918–1921. W trakcie wykonywania swoich zadań bojowych trzech skoczków zginęło śmiercią spadochroniarza, a sześciu podczas przelotu samolotem do kraju (na skutek nieszczęśliwych katastrof lotniczych lub zestrzelenia przez niemiecką obronę przeciwlotniczą). Z rąk niemieckich, rosyjskich żołnierzy i pracowników różnych służb oraz w wyniku działań funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa zginęło (lub zaginęło bez wieści) 112 „Cichociemnych” (38% stanu zrzuconych spadochroniarzy). Za swoją wierną i niebezpieczną służbę na rzecz niepodległej Polski 221 „Cichociemnych” otrzymało Order Virtutti Militari, a Krzyżem Walecznych zostali odznaczeni 595 razy.

Do Polski zrzucono również 670 ton różnego wyposażenia wojskowego (broń, amunicję, materiały wybuchowe, sprzęt łącznościowy, różne materiały specjalne, medykamenty i umundurowanie itp.), a także pieniądze (w postaci: 26 299 375 dolarów papierowych i w złocie, 1755 funtów szterlingów w złocie, 3 578 000 marek, 10 000 peset, 40 869 800 złotych okupacyjnych, tzw. młynarek sfałszowanych w Wielkiej Brytanii) przeznaczone dla Armii Krajowej. Dodatkowo Delegaturze Rządu przesłano 8 593 788 dolarów w banknotach, 1644 funtów szterlingów w złocie, 15 911 900 marek oraz 400 000 „młynarek”.

Chlubne tradycje bojowe „Cichociemnych” przejęła i kontynuuje jedna z najlepszych obecnie jednostek specjalnych na świecie – JW „GROM”, która otrzymała nazwę „Cichociemnych” Spadochroniarzy Armii Krajowej. Do dzisiaj niektóre elementy techniki szkolenia „Cichociemnych” i agentów SOE są w dalszym ciągu używane przez współczesne jednostki specjalne i wojska powietrznodesantowe na całym świecie (np. strzelanie oburącz z broni krótkiej).

drukuj wyślij e-mail wersja pdf
Podziel się: twitter facebook wykop śledzik blip
TUTAJ JESTEŚMY
DOJAZD

Autobusy (przyst. Muzeum Narodowe)

111 117 158 507 517 521

Tramwaje przyst. Muzeum Narodowe)

7 8 9 22 24 25 43
GODZINY OTWARCIA

Poniedziałek - Wtorek:

nieczynne

Środa:

10:00 - 16:00

Czwartek:

10:00 - 16:00
wstęp bezpłatny

Piatek - Niedziela:

10:00 - 16:00

Wystawa plenerowa:

Cały tydzień

CENY BILETÓW
NORMALNY 20,00 PLN
ULGOWY 10,00 PLN
GRUPOWY SZKOLNY 8,00 PLN
NEWSLETTER

Jeśli chcesz być na bieżąco informowany o aktualnościach z życia Muzeum zapisz się na naszą listę mailingową

Adres

al. Jerozolimskie 3
00-495 Warszawa
tel. 022 629 52 71 (72)
fax 261 846 277
fax 261 846 270
muzeumwp@muzeumwp.pl sekretariat@muzeumwp.pl